Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2008

Dystans całkowity:893.88 km (w terenie 298.00 km; 33.34%)
Czas w ruchu:42:57
Średnia prędkość:20.81 km/h
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:37.25 km i 1h 47m
Więcej statystyk

W nocy do Rędzina i Lesicy

Wtorek, 29 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria w nocy
W nocy do Rędzina i Lesicy

Tak naprawdę jechałem 2 dni wcześniej, jednak na bikestats można dodać tylko 1 wpis dziennie, a chciałem tam wykonać wpis z wycieczki z Robertem.

Poniedziałek, 28 lipca 2008 · Komentarze(0)

W nocy do Lasu Pilczyckiego

Sobota, 26 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria koło domu, w nocy
W nocy do Lasu Pilczyckiego

Niestety nie udało mi się znaleźć drogi do Jazu Rędzińskiego, ale cóż... w nocy wszystko naprawdę wygląda inaczej

do pracy i z pracy

Wtorek, 22 lipca 2008 · Komentarze(0)
do pracy i z pracy a potem z Robertem na 11 kilometrową wycieczkę po mieście i wieczorne krążenie po Parku Grabiszyńskim

Poniedziałek, 21 lipca 2008 · Komentarze(0)

111 km w Dolinie Baryczy i po Wzgórzach Trzebnickich

Niedziela, 20 lipca 2008 · Komentarze(1)
111 km w Dolinie Baryczy i po Wzgórzach Trzebnickich

Żmigród PKP – Radziąc – Niezgoda – Ruda Żmigrodzka – Jaz Niezgoda – Ruda Sułowska – Sułów – Postolin – Wzgórze Joanny – Czeszów – Zawonia – Skotniki – Głuchów Dolny – Taczów – Las Malin – Psary – Wrocław Domek

Plan na dzisiaj był prosty – przekroczyć 100 km w jednodniowej wycieczce. I udało się – nawet 111!

A wszystko zaczęło się nienajlepiej, bo spóźniłem się na pociąg do Milicza. Na szczęście 40 minut później był pociąg do Żmigrodu. Trzeba było trochę zmienić kierunek przejazdu przez Dolinę Baryczy, ale chyba nawet na dobre to wyszło.

Pogoda była trochę zmienna, jednak prawie 17 stopni o 7 rano dawało nadzieję na świetną jazdę. I jak się potem okazało na szczęście nie padało, a temperatura wzrosła tylko do 23

W Żmigrodzie widać, że remont zamku idzie pełna parą:


Olszynki niestety mocno zarośnięte i w ogóle nie widać śladów po bobrach:


Jadąc drogą z tzw. "Starą Drogą Sułowską" z Rudy Żmigrodzkiej w kierunku Jazu Niezgoda odkryłem nieoznaczony na mapie jaz:


A potem dotarłem do pięknego Jazu Niezgoda (tzw. Tama Geringa):


Jak podjechałem do stawu to kaczki wystartowały robiąc ogromny rumor:


Bocian – w locie i w gnieździe z rodzinką:


Całkiem ładny rynek w Sułowie:


Potem z niemałym trudem – ale jednak – wjechałem na Wzgórze Joanny do Wierzy Odyniec:


Potem była długa droga przez las do Zawoni. Po drodze złapał mnie całkowity kryzys (~70 km). Z lekkiej górki miałem problem aby przekroczyć 20 km/h!!! Na szczęście kryzysy mają to do siebie, że w końcu mijają. Zresztą widoki rozpościerające ze Wzgórz Trzebnickich rekompensują wysiłek włożony w pedałowanie ;-)


Na deserem zostawiłem sobie przejazd z Tkaczowa do Pierwoszowa wąwozami lessowymi. W nocy trochę padało, ale aż strach pomyśleć jak tu wygląda po większych deszczach:


Powrót do domku przez Las Malin dłużył się i dłużył, ale szczęśliwie udało się i 111 km można zapisać na bikestats :-)