Domek (Wrocław/Kwiska) – ul.Bystrzycka – Las Kuźnicki – ul.Szczecińska – ul.Osiniecka – Jerzmanowo – Jarnołtów – ul.Gromadzka – Gałów – Gałówek – Bogdaszowice – Stoszyce – powrót przez Romnów – Małkowice – Skała – Kębłowie – Krzeptów – Smolec – ul.Żwirki i Wigury – i wiadukt Gądowiankę
Dawno nie byłem już na południowy zachód od Wrocławia, więc czas było to nadrobić. Szczególnie, że ta okolica obfituje w stare pałacyki.
Najpierw dojechałem do pałacu w Gałowie. Podobno stan obecny jest dziełem pożaru, który miał miejsce kilka dni po zakupie pałacu przez nowego właściciela:
Jadąc dalej na południe nagle ukazała mi się Ślęża – piękna i majestatyczna ponad żółtymi polami:
Wracając przejechałem koło pałacu w Małkowicach (obecnie ośrodek Caritas):
A także koło bardzo zniszczonego pałacyku w Kębłowicach (widać, że kiedyś był tutaj PGR):
1. rano do przedszkola samochodem, a potem rowerkiem do pracy: Wrocław/Piwna – ul.Grunwaldzka – wałami do mostów Kochanowskiego – ul.Kwidzyńska
2. wieczorem przez pola wodonośne: ul.Kwidzyńska – wałami do mostu Bartoszowickiego – Wyspa Opatowicka – Opatowice – Trestno – Blizanowice – Siechnice – drogami przez pola wodonośne do Bierdzan – ul.Na grobli – po samochód na Piwną
Celen dzisiejszej wieczornej wycieczki był przejazd przez pola wodonośne nad Oławą od Siechnic w kierunku Bierdzan.
Wałami wzdłuż Odry, przez wyspę Opatowicką, a potem drogą przez Trestno i Bizanowice dojechałem do północnych granic Siechnic.
Ciekawe po co wybudowali ten jaz?
Albo ten? Chociaż tutaj jest akurat chociaż trochę wody...
Potem wjechałem na pola wodonośne. Spora ilość studzienek była jeszcze poniemiecka:
A same pola wodonośne wyglądają całkiem urokliwie:
Pomimo dosyć gęstych chmur udało mi się zrobić zdjęcie fajnego efektu promieni słonecznych:
1a. rano z Robertem do przedszkola przez Rynek (~7 km)
1b. samemu przez do serwisu Nokii na Teatralną i potem do pracy (~12 km)
2a. samemu po Roberta do przedszkola (~6 km)
2b. z Robertem baaardzo naokoło do domku praktycznie cały czas wałami wzdłuż Odry od mostu Zwierzynieckiego poprzez: jaz Opatowicki - most Bartoszowicki - mosty Chrobrego - mosty Jagiellońskie - mosty Warszawskie - mosty Trzebnickie - mosty Osobowickie - most Millenijny (~22 km)
1. rano do przedszkola samochodem, a potem rowerkiem do pracy: Wrocław/Piwna – ul.Grunwaldzka – wałami do mostów Kochanowskiego – ul.Kwidzyńska
2. wieczorem do domu przez były poligon Cienin: ul.Kwidzyńska – al.Brucknera – Park Sołtysowicki – ul.Przejazdowa – ul.Lekcyjna – ul.Redycka – droga przez były poligon Cienin – Cienin – Krzyżanowice – ul.Kamieńskiego – do domku przez Bałtycką, Osobowicką i Most Milenijny
Najpierw pokręciłem się chwilkę po Parku Sołtysowickim. Nawet nie spodziewałem się, że , zobaczę taką rzeczkę i mostek. Niezły klimacik (zdjęcia są ze złą datą bo miałem złą ustawioną w aparacie):
Kolejny z odkrytych mostków – tym razem na Widawie - też był niczego sobie:
Wieczorkiem pojechaliśmy wraz z synem Robertem do skate-parku przy Bajana. Już zawróciliśmy bo zaczął padać deszcz, jednak za chwilę przestał i udało się pojechać
Rzeszów/Podwisłocze – wzdłuż Wisłoka do ul.Szopena – ul.Zamkowa – ul.3 Maja – Rynek – ul.Batorego – ul.Ciepłownicza – Trzebownisko – powrót przez Załęską, al.Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego i al.Armii Krajowej
Niestety całe rano padało i to mocno. Na szczęcie około 17 przestało i nawet trochę przeschło. Oczywiście w tych okolicznościach była to wręcz wymarzona pogoda na rowerek.
Najpierw przejechałem koło Zamku Lubomirskich:
Potem przejechałem ulicą 3 maja do Rynku:
Trochę mało kilometrów było na liczniku więc zdecydowałem się jeszcze na przejażdżkę koło elektrociepłowni i oczyszczalni ścieków do Trzebowniska. Wracając zaś chciałem przejechać nowo powstałym fragmentem obwodnicy północnej czyli aleją Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. Szkoda tylko, że zaczął siąpić deszczyk i jazda nie była już taka przyjemna...
Rower odkryłem dopiero rok temu, a dzisiaj trudno mi wyobrazić sobie życie bez niego. Jeżdżę przede wszystkim dla przyjemności, najchętniej podziwiając piękne krajobrazy, zamki i pałacyki. Sporo jeżdżę z synem - 6 i pół letnim Robertem - to dzięki niemu kupiłem rober. Gdy mam wybór pomiędzy drogą, a leśną ścieżką wybiorę tą drugą... mając nadzieję, że nagle się nie skończy ;-)