111 km w Dolinie Baryczy i po Wzgórzach Trzebnickich

Niedziela, 20 lipca 2008 · Komentarze(1)
111 km w Dolinie Baryczy i po Wzgórzach Trzebnickich

Żmigród PKP – Radziąc – Niezgoda – Ruda Żmigrodzka – Jaz Niezgoda – Ruda Sułowska – Sułów – Postolin – Wzgórze Joanny – Czeszów – Zawonia – Skotniki – Głuchów Dolny – Taczów – Las Malin – Psary – Wrocław Domek

Plan na dzisiaj był prosty – przekroczyć 100 km w jednodniowej wycieczce. I udało się – nawet 111!

A wszystko zaczęło się nienajlepiej, bo spóźniłem się na pociąg do Milicza. Na szczęście 40 minut później był pociąg do Żmigrodu. Trzeba było trochę zmienić kierunek przejazdu przez Dolinę Baryczy, ale chyba nawet na dobre to wyszło.

Pogoda była trochę zmienna, jednak prawie 17 stopni o 7 rano dawało nadzieję na świetną jazdę. I jak się potem okazało na szczęście nie padało, a temperatura wzrosła tylko do 23

W Żmigrodzie widać, że remont zamku idzie pełna parą:


Olszynki niestety mocno zarośnięte i w ogóle nie widać śladów po bobrach:


Jadąc drogą z tzw. "Starą Drogą Sułowską" z Rudy Żmigrodzkiej w kierunku Jazu Niezgoda odkryłem nieoznaczony na mapie jaz:


A potem dotarłem do pięknego Jazu Niezgoda (tzw. Tama Geringa):


Jak podjechałem do stawu to kaczki wystartowały robiąc ogromny rumor:


Bocian – w locie i w gnieździe z rodzinką:


Całkiem ładny rynek w Sułowie:


Potem z niemałym trudem – ale jednak – wjechałem na Wzgórze Joanny do Wierzy Odyniec:


Potem była długa droga przez las do Zawoni. Po drodze złapał mnie całkowity kryzys (~70 km). Z lekkiej górki miałem problem aby przekroczyć 20 km/h!!! Na szczęście kryzysy mają to do siebie, że w końcu mijają. Zresztą widoki rozpościerające ze Wzgórz Trzebnickich rekompensują wysiłek włożony w pedałowanie ;-)


Na deserem zostawiłem sobie przejazd z Tkaczowa do Pierwoszowa wąwozami lessowymi. W nocy trochę padało, ale aż strach pomyśleć jak tu wygląda po większych deszczach:


Powrót do domku przez Las Malin dłużył się i dłużył, ale szczęśliwie udało się i 111 km można zapisać na bikestats :-)

Park Zachodni w NOCY!!!

Sobota, 19 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria koło domu, w nocy
Park Zachodni w NOCY!!!

Trochę późno, ale udało mi się pojechać w nocy. Nowa latareczka (bocialarka) jest niesamowita! Daje czadu oświetlając co najmniej 50m do przodu. Trochę przeszkadza co prawda brak mocnego światła na boki, ale nie jest źle (mój model oparty jest na kolimatorze 15 stopni)

W każdym razie wrażenie jest niesamowite! Ludzie naprawdę odsuwają się przed tak potężnym promieniem światła, a na pewno co najmniej odwracają się z zaciekawieniem ;-)

A samo jeżdżenie w nocy to super sprawa. Znany mi na pamięć Park Zachodni odkrywałem na nowo.

Rano do pracy w całkiem

Piątek, 18 lipca 2008 · Komentarze(0)
Rano do pracy w całkiem niezłym tempie (24,5 km/h)

Po pracy do domu naokoło przez Wilczyce, Dobrzykowice, Kamieniec, Łany, a potem Smoczy Las, jaz Bartoszowicki, Biskupin i miasto

Czekam z niecierpliwością aż zrobi się ciemno, aby przetestować nowo zakupioną bocialarkę (latarkę made by Bocian!). Według opisów i recenzji powinna być świetna - chętnie zobaczę co potrafi w praktyce

do pracy, z pracy przez

Wtorek, 15 lipca 2008 · Komentarze(0)
do pracy, z pracy przez Biskupin i Opatowice, a na końcu z Robertem od Babci do domu (8 km z Robertem w oszałamiającym tempie 14,7 km/h - jak na niego to i tak super!)

Pierwsze 5km z Robertem do Babci,

Poniedziałek, 14 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria koło domu
Pierwsze 5km z Robertem do Babci, potem przejechałem 3 razy w tą i z powrotem Park 1000-lecia i na koniec jeszcze zaliczyłem obydwa wiadukty na Klecińskiej

Zamek na Wodzie w Wojnowicach przez Janówek i Brzezinki

Niedziela, 13 lipca 2008 · Komentarze(0)
Zamek na Wodzie w Wojnowicach przez Janówek i Brzezinki

Domek (Wrocław/Kwiska) – Park Zachodni – ul.Królewiecka – ul.Główna – ul.Janowicka – Pisarzowice – Brzezinka Średzka – Brzezina – Wojnowice – do domku zielonym szlakiem przez Las Mokrzański a potem Marszowice i ul.Główną

Matysówka, Chmielnik i Malawa z Rzeszowa

Piątek, 11 lipca 2008 · Komentarze(0)
Matysówka, Chmielnik i Malawa z Rzeszowa

Dzisiaj podjazd do Matysówki znowu mnie pokonał - ale tylko 1 raz ;-)

Potem niestety zjazd do Chmielnika nie był tak wspaniały jak zjazd do Kielnarowej 3 dni temu, ale cóż... Za to potem dojechałem do Malawy przez pola i stamtąd zjazd do Rzeszowa był naprawdę niczego sobie!

Matysówka i Kielnarowa z Rzeszowa

Wtorek, 8 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria koło domu
Matysówka i Kielnarowa z Rzeszowa

Niestety podjazd do Matysówki mnie pokonał - i to 2 razy :-(
Lekkim usprawiedliwieniem jest różnica wysokości (150m), jednak widać, że nad podjazdami będę musiał jeszcze popracować.

Potem był wspaniały zjazd do Kielnarowej (szczegół, że chciałem zjechać do Chmielnika). W każdym razie podczas zjazdu ustanowiłem wspaniały rekord prędkości - 60,7 km/h!!!