do pracy, z pracy przez Biskupin i Opatowice, a na końcu z Robertem od Babci do domu (8 km z Robertem w oszałamiającym tempie 14,7 km/h - jak na niego to i tak super!)
Dzisiaj podjazd do Matysówki znowu mnie pokonał - ale tylko 1 raz ;-)
Potem niestety zjazd do Chmielnika nie był tak wspaniały jak zjazd do Kielnarowej 3 dni temu, ale cóż... Za to potem dojechałem do Malawy przez pola i stamtąd zjazd do Rzeszowa był naprawdę niczego sobie!
Po pracy miałem w planach pojechać, aż do Bierutowa, ale niestety musiałem szybciej wrócić do domu i w konsekwencji zawróciłem już w Kątach (zaraz za Wilczycami)
1. rano do pracy: Domek (Wrocław/Kwiska) – Most Milenijny – wałami do pl.Kromera – ul.Toruńska – ul.Kwidzyńska
2. wieczorem wałami do mostu Bartoszowickiego – Wyspa Opatowicka – Opatowice – Trestno – Mokry Dwór – Księże Małe – Tarnogaj – Gaj – do domku przez Wiśniową, Hallera i Klecińską
Rano zacząłem z grubej rury! Pierwsze 2km ze średnią ponad 25 km/h. Na Most Milenijny wjechałem z prędkością ponad 20 km/h i nagle... jakoś straciłem siły... Nie wiem czemu? Może brak rozgrzania? W każdym razie dojechałem do pracy z mizerną średnią 20,5 km/h.
Minęły już 3 tygodnie jak jechałem ostatni raz przez wyspę Opatowicką. Dlatego czas było to nadrobić :-)
Najpierw przejechałem przez jaz Bartoszowice:
A potem już przez śluzę Opatowicką:
Skąd udałem się do Trestna, gdzie znajduje się bardzo ładny kościółek:
I dalej przez Mokry Dwór w kierunku budynków MPWiK na ul.Świątnickiej (drogą przez pola wodonośne):
Muszę przyznać, że budynki MPWiK naprawdę zrobiły na mnie ogromne wrażenie – są przepiękne!
rano do pracy: Domek (Wrocław/Kwiska) – Most Milenijny – wałami do Parku Kasprowicza - pl.Kromera - ul.Toruńska - ul.Kwidzyńska
Rano było całkiem ciepło i do tego piękne słońce! Plan na rano był prosty - średnia większa niż 20 km/h. Udało się zrealizować go z nawiązką - wyszło 21,1 km/h!!!
Po drodze mogłem obserwować skutki wypadku - tyle pięknego żubrzyka się zmarnowało...
Wieczorem niestety tak lało (nawet grad był), że o powrocie rowerkiem nie było mowy :-(
Rano do przedszkola z Robertem, potem do pracy na Kwidzyńską Po pracy na trening nordic walking do Parku Południowego No i po treningu do domku na Kwiską
1. rano do pracy: Domek (Wrocław/Kwiska) – Most Milenijny – wałami do Parku Kasprowicza - pl.Kromera - ul.Toruńska - ul.Kwidzyńska
2. wieczorem wałami do mostu Bartoszowickiego – Wyspa Opatowiecka – Opatowice – ul.Na Grobli – bulwar X.Dunikowskiego – do domku przez Długa i Popowicką
Rano było trochę zimno, ale za to piękne słońce! Jechało mi się znakomicie, a najlepsze było to, że średnia prędkość wyszła mi 20,3 km/h. To pierwszy raz gdy na trasie 11km udało mi się przekroczyć średnią 20 km/h!!!
Wieczorem też na początku jechało mi się dobrze, ale później zrobiło mi się zimno i jakoś drugą część trasy pokonywałem kompletnie bez entuzjazmu...
Rower odkryłem dopiero rok temu, a dzisiaj trudno mi wyobrazić sobie życie bez niego. Jeżdżę przede wszystkim dla przyjemności, najchętniej podziwiając piękne krajobrazy, zamki i pałacyki. Sporo jeżdżę z synem - 6 i pół letnim Robertem - to dzięki niemu kupiłem rober. Gdy mam wybór pomiędzy drogą, a leśną ścieżką wybiorę tą drugą... mając nadzieję, że nagle się nie skończy ;-)