rano do pracy: Domek (Wrocław/Kwiska) – Most Milenijny – wałami do Parku Kasprowicza - pl.Kromera - ul.Toruńska - ul.Kwidzyńska
Rano było całkiem ciepło i do tego piękne słońce! Plan na rano był prosty - średnia większa niż 20 km/h. Udało się zrealizować go z nawiązką - wyszło 21,1 km/h!!!
Po drodze mogłem obserwować skutki wypadku - tyle pięknego żubrzyka się zmarnowało...
Wieczorem niestety tak lało (nawet grad był), że o powrocie rowerkiem nie było mowy :-(
Rano do przedszkola z Robertem, potem do pracy na Kwidzyńską Po pracy na trening nordic walking do Parku Południowego No i po treningu do domku na Kwiską
samochodem do Zamku w Leśnicy - Las Mokrzański – ul.Ostrężynowa - Krzęcin - Brzezina - Wojnowice – Łąkoszyce - Klęka - Miękinia PKP - pociągiem po samochód do Leśnicy i do Domku
Samochodem dojechaliśmy do zamku w Leśnicy, a potem już niebieskim szlakiem rowerowym (zielony pieszy) przez Las Mokrzański:
W Brzezinie trafiliśmy na pojedynek piłkarski lokalnego Muflona z przyjezdnym Skład-budem - emocjonujący niczym Liga Mistrzów! Tak przynajmniej można było wywnioskować z reakcji kibiców. Szkoda tylko, że po kilka razy na minutę padały przekleństwa... i to nie tylko z "trybun", ale również z boiska...
Później dojechaliśmy do "Pałacu na wodzie" w Wojnowicach:
Wracając nie pojechaliśmy jak zawsze na dworzec PKP w Mrozowie tylko czerwonym szlakiem do Miękini. Niestety szlak po ~1,5 km okazał się nieprzejezdny i z wielkim trudem dotarliśmy jadąc podmokłą polną drogą do asfaltu w wiosce Klęka.
Zaś w samej Miękini o wiele ładniej prezentuje się urząd gminy niż stary pałac:
Domek (Wrocław/Kwiska) - Most Milenijny - wałami do Śluzy Rędzin - Las Lesicki - zerwany most na Widawie - powrót do domku przez Lasy Lesicki, Rędziński i Most Milenijny
Przejeżdżając koło Śluzy Rędzin można już spotkać wspaniałe strumyczki zbierające wodę z pól irygacyjnych. Kolor wody często jest inny - dzisiaj był popielaty (no taki szarawy):
Dojechałem do oczka wodnego w Lesicy (ładne miejsce na odpoczynek w lesie):
Po drodze do byłego mostu na Widawie przejeżdżałem przez bardzo most na Trzcianie (rzeczka płynąca przez pola irygacyjne):
Był ładny dzień, chociaż trochę zimny. Najpierw pojeździliśmy po Parku Tysiąclecia. Później przez ul.Szczecińską i mostek na Ślęzy dojechaliśmy do Lasu Kuźnickiego. Na koniec jeszcze Robert pojeździł w Skate Parku na Bajana
1. rano do pracy: Domek (Wrocław/Kwiska) – Most Milenijny – wałami do Parku Kasprowicza - pl.Kromera - ul.Toruńska - ul.Kwidzyńska
2. wieczorem wałami do mostu Bartoszowickiego – Wyspa Opatowiecka – Opatowice – ul.Na Grobli – bulwar X.Dunikowskiego – do domku przez Długa i Popowicką
Rano było trochę zimno, ale za to piękne słońce! Jechało mi się znakomicie, a najlepsze było to, że średnia prędkość wyszła mi 20,3 km/h. To pierwszy raz gdy na trasie 11km udało mi się przekroczyć średnią 20 km/h!!!
Wieczorem też na początku jechało mi się dobrze, ale później zrobiło mi się zimno i jakoś drugą część trasy pokonywałem kompletnie bez entuzjazmu...
Nie miałem dzisiaj za wiele czasu na rower, jednak na godzinkę udało mi się wyjść. Pokręciłem się trochę po lesie Kuźnickim, w tą i z powrotem - i tak z 5 razy ;-)
Trochę tylko szkoda, że siąpił deszcz, bo w mokrych spodniach słabo się jeździ...
Rower odkryłem dopiero rok temu, a dzisiaj trudno mi wyobrazić sobie życie bez niego. Jeżdżę przede wszystkim dla przyjemności, najchętniej podziwiając piękne krajobrazy, zamki i pałacyki. Sporo jeżdżę z synem - 6 i pół letnim Robertem - to dzięki niemu kupiłem rober. Gdy mam wybór pomiędzy drogą, a leśną ścieżką wybiorę tą drugą... mając nadzieję, że nagle się nie skończy ;-)